Jezus. Dowody zbrodni

Jezus. Dowody zbrodni - Bryan Bruce Zaskakująco słaba, nierówna mimo dobrego materiału źródłowego, cytowanych publikacji naukowych oraz zaplecza w postaci wywiadów z wieloma specjalistami w temacie. Nie wiem, jakie zadanie stawiał sobie autor tej książki, ale jakiekolwiek by nie było - poniósł ładną klęskę. Rozumiem tezę ostatniego rozdziału (a dokładniej: zakończenia), ale autor pomiędzy ostatnim rozdziałem a zakończeniem przeskoczył sobie (bagatela!) dwa tysiące lat, kwitując je kilkoma zdaniami. Bardzo upraszcza, bo jak można wysnuć wnioski o korzeniach czegoś, a potem napisać o "skutkach" 2 tysiące lat później nie analizując rozwoju zjawiska, innych przyczyn, zmian itd.? Nie wiem, czy jest ta książka: publikacją popularnonaukową (nie spełnia warunku z powodu cienizny merytoryczno-metodologicznej, stylu - żenująco potocznego i populistycznego języka, kompleksów autora, błędów metodologicznych i logicznych, małej wiedzy oraz ogromnych luk w kwestiach psychologiczno-socjologiczno-kulturowo-religijnych), sensacyjnym bestsellerem (w Polsce się nie udało) czy może materiałem promocyjnym? Autor prowadzi program telewizyjny i to - niestety - widać w każdym zdaniu tej książki (i nie był to komplement). Retoryka rodem z talk-show, takaż kultura słowa oraz rzetelność. Najbardziej irytuje fakt, iż autor przykłada do ludzi żyjących dwa tysiące lat temu swoją miarkę (!) rozpatrując ich zachowanie, motywacje i uwarunkowania społeczno-kulturowe w dzisiejszych kategoriach. Pisze na przykład, że ewangeliści byli przekonani o prawdzie swojej wiary, a potem o tym, że stosowali PR! Bardzo chciałabym, aby wszyscy PR-owcy oraz twórcy reklam naprawdę wierzyli w to, co promują. Fakt, iż argumenty marketingowo-promocyjne przewijają się przez książkę wiele razy każe wysnuć przypuszczenie, iż jest to projekcja autora i mamy hipotezę na temat celu książki - promocja osoby autora oraz jego programu telewizyjnego. Uwagi polskiego konsultanta merytorycznego są o wiele ciekawsze niż treść samej właściwej książki. Jego pracę przeczytałabym o wiele chętniej. Ciekawostką jest fakt, iż konsultant ten często poprawia błędy merytoryczne i chronologiczne (umiejscowienie w czasie) autora, który wykazuje błędy merytoryczne i chronologicznej w analizowanych przez siebie źródłach! Wiele innych ciekawych nieścisłości zauważyć można w tej książce, ale nie będę odbierała innym nieprzyjemności jej przeczytania. Choć zachęcam do sięgnięcia raczej po publikacje bardziej kompetentnych autorów. Zdecydowanie najlepsza jest okładka tej książki, autorstwa niejakiego Salvadora Dali.