Nieobecni

Nieobecni - Bartosz Żurawiecki Książka przesiąknięta pesymizmem. I - niestety - tendencyjna. Oraz prościutka w odczytaniu psychoanalitycznym, dominują w niej bowiem proste instynkty i prostackie mechanizmy obronne. Dlaczego tylko gejów po 40-tce i starsze kobiety autor uważa za niewidzialnych? A co z: niewidomymi, niesłyszącymi, niepełnosprawnymi intelektualnie, dziećmi z rodzin patologicznych, bezdomnymi, bezrobotnymi, samotnymi kobietami po 50-tce i wieloma innymi? Wkurzające jest litowanie się nad głównymi bohaterami, którzy całą odpowiedzialność za swoje życie wspaniałomyślnie oddali innym, którym uwiesili się u szyi jak kamień młyński. Cóż za dojrzała postawa! Na plus książce muszę oddać jedno: doświadczyłam tego (dzięki wyobraźni) jak by to było gdyby mi niczego nie brakowało i wszystko było można. Wniosek jest krzepiący: to ograniczenia i braki a także kontakty z innymi, zwłaszcza te trudne sprawiają, że moje życie jest takie dla mnie piękne i taka jestem go zachłanna.