Ślepak

Ślepak - Jadwiga Stańczakowa Bardzo dziwny wolumin. Nierówny, chropawy, chwilami bardzo naiwny. Nie wiem, czy dobry był pomysł umieszczenia tak różnych opowieści, czasów, klimatów w jednym tomie. W związku z tym opowieści wojenne wydają się blade, naiwne i zaskakująco beznamiętne, choć jest w tym swoisty urok naiwności - autorka jednym zdaniem podsumowuje czasem wielką tragedię czy cierpienie. Najbardziej chwytały mnie za serce nie opowieści z życia codziennego osoby ociemniałej, ale osobiste, intymne refleksje czy odczucia. Pięknie liryczna w opowiadaniu o codziennych rzeczach i ich odbiorze w samotności. W niewidzeniu najbardziej przeszkadza autorce brak ogromu wyboru w czytaniu (mniej książek w braille'u i niewygodne) oraz brak samotności (mnóstwo pomagaczy i mniej niezależności). Mam mnóstwo wrażeń i zaskoczeń po tej lekturze, których nie jestem w stanie opisać. Niesamowite opisy bardzo zmysłowego odbioru świata przez różne osoby niewidome / ociemniałe. Zapachy, kolory (!), dźwięki. Nieodbierany przez innych kosmos wrażeń. Autorka pisze, że podobno 80% naszego odbioru świata odbywa się dzięki widzeniu. A ja myślę, po lekturze tej książki, że ona posiadła umiejętność dostrzeżenia aż 80% wrażeń, które umykają ludziom widzącym lub też przeciętnie wrażliwym. Wczoraj akurat widziałam młodą niewidomą dziewczynę z mamą, robiły zakupy w drogerii. Matka zaabsorbowana, szybka, konkretna, dziewczynka w tym czasie stała sobie w ciszy swego świata i gładziła kosmetyki stojące przed nią. Głaskanie świata jako poznanie.