Toliny. Wystrzałowe opowieści dla dzieci

Toliny. Wystrzałowe opowieści dla dzieci - Conn Iggulden Książeczka ma mnóstwo wad! Oto najważniejsze: - jest za krótka! Chcę jeszcze więcej przygód Tolinów; - ma zbyt wyrafinowane poczucie humoru! To nieprzyzwoite tak rozśmieszać ludzi w dobie kryzysu; - jest zbyt kolorowa, a ilustracje są zbyt ciekawe; - jest tendencyjna - moje domowe Duszki wniosły stanowczy protest przeciwko tak marginalnemu ich potraktowaniu: nie dość, że Toliny traktują je instrumentalnie, to jeszcze autor nie wspomniał nawet tak podstawowej informacji, jak to, że odżywiają się resztkami marzeń ludzkich, pyłkiem straconych złudzeń oraz wypalonymi iskrami złości Tolinów; - jest zbyt zapadająca w pamięć - Toliny szarogęszą się wciąż w mojej głowie; - jest zbyt nawiązująca do kultury brytyjskiej i literatury: Szerłudkowo - patrz: las Sherwood, czyli rewir działalności Robin Hooda; mapa okolicy - patrz: mapa Stumilowego Lasu w "Kubusiu Puchatku"; - co gorsza może ją czytać i dziecko, i dorosły. Jak tak można?!; - świetne postaci kobiece: Skrzydła i Beryl - inteligentne, indywidualistki, rozsądne i romantyczki jednocześnie. Ale dlaczego TYLKO dwie kobiety? - i w ogóle! Żeby było jeszcze gorzej: książka ma całe mnóstwo zalet, ale o tym już zmilczę.