Piąta kobieta

Piąta kobieta - Henning Mankell Niezła książka, ale... Stieg Larsson ze swoją książką "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" wyznaczył dla mnie pewien wzorzec kryminału skandynawskiego (i kryminału XXI wieku) i niestety, chyba nikt nie doskoczy do niego (łącznie z samym Larssonem i jego 3. tomem "Millenium"). Plusy książki są oczywiste: dobre tło społeczne, realia szwedzkiej policji, klimat (w sensie meteorologicznym) oraz chłód skandynawskich emocji. Minusy: nie polubiliśmy się z panem Wallanderem, oj nie. Postać nijaka, brak życia osobistego i zainteresowań (przy nim Bloomkvist z "Millenium" to wybitny intelektualista), niedobra psychologia tej postaci a raczej jej brak (gdyby nie to, że się ze dwa razy zdenerwował myślałabym, że to bezemocjonalny android). Intryga trymała mnie do połowy, potem wszystko było oczywiste. I najgorsze - język powieści. Myślę, że to zasługa tłumaczki, ale niektóre zdania to była rozpacz stylistyczna! Reasumując: to pierwszy kryminał Mankella, który przeczytałam. Niezły, ale nie powalił mnie ani nie zachęcił do kolejnych książek tegoż autora. Chyba przerzucę się na coś innego. PS Zauważyliście, że w powieści wystąpił mało ważny adwokat o jakże znajomym nazwisku Bjurman?