Bóg urojony

Bóg urojony - Richard Dawkins Hmm... Zdaje się, że książkę naukową oceniać się powinno pod kątem zawartości merytorycznej, a nie światopoglądu jej autora i jego zgodności z naszym, prawda? Wiele oczekiwałam, a co dostałam? Książka naukowa powinna być: - obiektywna, - rzetelna (przedstawiać fakty,różne teorie i hipotezy ich dotyczące w równoważny sposób), - przestawiać dziedzinę, którą autor się zajmuje, - trzymać pewien poziom języka i kultury społecznej. A cóż mamy? 1. Najbardziej przeszkadzała mi nienawiść i pogarda, bijące z każdej strony tej książki. Obiektywizmu brak całkowicie. Ponadto autor obraża osoby myślące inaczej niż on nazywając je, cytuję: "kretyni". Podobno to się u niego nazywa "poczucie humoru". 2. Autor podkreśla jak to szuka prawdy i do niej dąży. A co pisze we wstępie? Wyjaśnia, że jeśli KAŻDA osoba wierząca po przeczytaniu tej książki porzuci swoją wiarę, to książka osiągnie swój cel. Ma tupet. Nazwałabym to nawet megalomanią, żeby nie użyć określenia "mesjanizm dawkinsonowski" :-) Faktów to tam niespecjalnie dużo. Ponadto, co się kłóci z logiką (!) autor pisze, że pojawienie się życia na ziemi jest zdarzeniem (z punktu widzenia prawdopodobieństwa) prawie niemożliwym (ale się pojawiło), a istnienie Boga jest mało prawdopodobne (więc według niego go nie ma). Jak dla mnie - coś tu zgrzyta. Nie pierwszy to raz, gdy autor wybiorczo używa postulowanych przez siebie zasad i kryteriów. Np. naśmiewa się z jakiejś grupy religijnej (nie pomnę jakiej), że na różne pytania mają tą samą odpowiedź i ironizuje, że widocznie wielokrotne powtarzanie sprawia, iż coś jest (wg nich) prawdziwe, a za chwilę na ich różne "teorie" sam podaje dokładnie ten sam argument. I na koniec stwierdza: "Już to mówiłem wielokrotnie i będę to powtarzał w nieskończoność". Potem stwierdza, że Bóg jako "wyższa inteligencja" jest mało prawdopodobny, a trochę dalej pisze, że możliwe, iż my i nasza rzeczywistość to wytwór fantazji i technologii wyżej rozwiniętych inteligencji gdzieś we wszechświecie! Żeby było śmieszniej: często pisze słowo "Bóg" małą literą jako "bóg", choć kulturowo, literacko itd. przyjęło się pisać "Bóg". Jednocześnie twierdzi, że nie różni się on od innych bogów, jak Zeus, Wisznu czy Budda. Dlaczego zatem nie pisze "zeus", "wisznu" i "budda"? Wyróżnianie negatywne też jest wyróżnianiem. 3. Autor jest biologiem, dokładniej - etologiem. A w książce mamy: biologię, fizykę, astronomię, ekonomię, politykę, socjologię, psychologię i teologię. Na pewno coś jeszcze pominęłam. Wysnuwa rożne teorie, np. psychologiczne, wykazując się ignorancją w tej dziedzinie dotyczącą np. podstawowych prawideł rozwoju psychicznego człowieka. Koncepcja "fisia" sprowokowałaby do śmiechu każdego studenta I roku psychologii . Żeby było śmieszniej - autor jest etologiem, czyli zajmuje się zachowaniem zwierząt. Ponieważ twierdzi przy tym, że człowiek nie jest niczym ważniejszym od innych zwierząt zastanawiać może fakt, jak mało Dawkins wie o mechanizmach wpływających na zachowanie człowieka (jako zwierzęcia, bądź co bądź) czyli coś z jego dokładnie dziedziny. Książka jest bardzo chaotyczna, często gubiłam wątek i zapominałam, w którym jestem rozdziale (skakanie po tematach). Szczerze mówiąc chciałam poczytać inne jego książki, ale mnie skutecznie zniechęcił. Spokojnie zmieściłby się w 100 stronach, gdyby zostawił dowody i konkrety, ale - jak sam przyznał - każdy wzór zamieszczony w książce zmniejsza jej sprzedaż o połowę. I to mi nasuwa pewne podejrzenia... I ten "kontrowersyjny" tytuł... Czyżby popularnonaukowy "Kod Leonarda da Vinci"? W naukowej książce autor cytuje samego siebie jako dowód na coś albo podaje wypowiedzi (tylko pochlebne) swoich przyjaciół na temat własnych książek! Nie wspominając o tym, iż nadmienia "ten film/książkę" kupisz (!!!) na mojej witrynie..." i tu jest adres. Wygląda na to, jakby zbudował sam sobie pomnik z papieru. 4. Poziom językowy jest dyskusyjny. Dla mnie obrażanie ludzi przez inwektywy to nie jest poczucie humoru. Jedno z moich ulubionych stwierdzeń brzmi: "This is my truth, tell me yours". Nikt nie ma monopolu na prawdę i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie miał. Może być też tak, że każdy z nas się myli albo każdy po części jest blisko prawdy. Warto o tym pamiętać. Na koniec jeszcze: nie mogę zrozumieć, dlaczego autor utożsamia duchowość z religią. Przecież to nie jest równoznaczne. Dla niego istnieje kontinuum wierzący-niewierzący. Zero-jeden. Duże uproszczenie. A np. szukający? A wątpiący? Medytujący bezwyznaniowcy? Na koniec stwierdza, że ludzie często uzasadniają swoją wiarę tym, że bez niej życie byłoby puste. I konkluduje: "Może życie jest puste?" Czytałam kiedyś gdzieś, że piekło to pustka i brak Boga. Z tej perspektywy życie wg Dawkinsa jest piekłem. PS Redukcjonizm to wygodna postawa. Ponadto świetnie się komponuje z wieloma mechanizmami obronnymi, zwłaszcza z racjonalizacją. U tego autora często racjonalizacja udaje racjonalizm. PPS Dlaczego żadne szanujące się polskie wydawnictwo naukowe nie wydało tej książki, tylko jakieś niszowe wydawnictwo? Warto się zastanowić.