Pean recytowany na kolanach

Tove Jansson. Mama Muminków - Boel Westin, Bogumiła Ratajczak

Co za rozczarowanie! Wielka, wspaniale zilustrowana książka, a napisana drętwym językiem. Myślę, że sama Tove byłaby bardzo niezadowolona, ponieważ w książce brak tego, co było dla niej ważne - naturalności, szczerości, emocji i sztuki. Mamy za to - ambitne, to fakt - bardzo poprawne opracowanie naukowe, przegadane, z licznymi powtórzeniami, nieco chaotyczne, dalekie od życia (bardzo ostrożne aluzje do życia uczuciowego autorki), zza którego nie widać prawdziwej osoby, tylko pracowitą artystkę. Nie dowiemy się nic na temat drobnych, codziennych zwyczajów pisarki, jej ulubionych filmów, stylu ubierania czy ewolucji poglądów religijnych.

 

Gdy pomyślę sobie choćby o "Upartym sercu" K. Błażejowskiej (biografia poetki Poświatowskiej) to widzę wyraźnie, że tutaj autorka nie miała przede wszystkim pomysłu na główna myśl biografii i jej styl, w wyniku czego mamy bałagan oraz wrażenie, że całą książkę napisano z użyciem strony biernej, a opisywana pisarka i artystka jest martwym owadem pod szkłem. Efekt jest taki, że Jansson, nie lubiąca rautów na swą cześć i powierzchowności doczekała się ładnej, nudnej laurki.

 

Na szczęście dla prawdziwych miłośników twórczości Tove Jansson pozostają dzieła samej artystki i jej słowa, pełen życia, którego tu nie uświadczymy.